Opolskie. Góry Opawskie oblężone! Niektórzy jadą do Czech, chociaż jest zakaz

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Pusty wyciąg w Zlatych Horach
Pusty wyciąg w Zlatych Horach Krzysztof Strauchmann
Najstarsi górale opawscy nie pamiętają takiego zimowego najazdu, jaki miał miejsce w ostatni weekend. Kilkaset metrów dalej, w Czechach, stoki są puste.

Niedziela, południe. Korek na drodze z Prudnika w Góry Opawskie zaczyna się już w Łące Prudnickiej. W Pokrzywnej, Jarnołtówku samochody zapchały wszystkie pobocza dróg, zwłaszcza w rejonie Cichej Doliny i przy drodze do domu wypoczynkowego Ziemowit.

Stok na Bolkówce pełen ludzi. Spragnieni wypoczynku na śniegu przybysze wjechali autami na pola pomiędzy Jarnołtówkiem i Konradowem, parkują na wysianej oziminie, zjeżdżają z nigdy niewykorzystywanych w ten sposób pagórków.

Tłumy ludzi obległy okolice zapory wodnej w Jarnołtówku i zjeżdżają na sankach z wału. Kierowcy, szukając wolnych miejsc parkingowych, wjeżdżają lokalną drogą do Czech i w popłochu zawracają. Pojedyncze osoby wjeżdżają samochodami na łąki po czeskiej stronie granicy i tam ruszają na spacer czy sanki.

- Takiego najazdu Pokrzywna i Jarnołtówek nie przeżyły od kilkudziesięciu lat – komentuje Adam Łabaza, radny z Jarnołtówka. – Jednak miejscowi ludzie stąd cierpliwie znoszą inwazję. Nikt nie ma pretensji do gości.

To nie do końca prawda. Na polach za Jarnołtówkiem ktoś w poniedziałek zablokował wjazd, wysypując kupę żwiru. Samochody już tu nie zaparkują. Zaś niektóre ośrodki otwierają dla gości okienkową gastronomię, oferują potrawy na wynos, herbatę, grzane wino. Na trasy po polach wokół Głuchołaz ruszyli też pierwsi biegacze narciarscy.

- Pojechałbym na narty biegowe do Czech, bo mają lepsze warunki śniegowe, ale się boję, że policja zobaczy moją rejestrację i dostanę mandat – komentuje jeden z naciarzy.

Cztery kilometry dalej w ośrodku narciarskim w Zlatych Horach pustki. Do 28 stycznia wszystkie wyciągi decyzją czeskiego rządu są zamknięte, ale nawet trasy dla saneczkarzy są puste. Na stok przecież można wejść pieszo.

W przygranicznym czeskim sklepie też pusto, choć na drzwiach wisi karteczka, że czynne, tylko trzeba wchodzić w maseczkach i po dwie osoby. Polacy boją się przyjeżdżać – przyznaje właściciel.

Na dawnych przejściach granicznych nie stoją żadne kontrole. Samochody przejeżdżają w obie strony, na polskich i czeskich rejestracjach. Zgodnie z przepisami czeskich władz, można wjechać do Republiki Czeskiej na maksymalnie 24 godziny, bez zgłoszenia internetowego czy aktualnych testów. Trzeba mieć jednak pilny powód biznesowy, zawodowy czy zdrowotny i potrafić to udowodnić.

Większość Polaków nie chce się narażać na spotkanie z czeską policją.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie