Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Dyrektor szpitala w Nysie konsekwentnie dąży do obniżki wynagrodzeń dla pielęgniarek. Zapowiedział grupowe zwolnienia

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Pielęgniarki „magisterki” z nyskiego szpitala nie zgadzają się na redukcję wynagrodzenia. Wspiera je powiatowa opozycja
Pielęgniarki „magisterki” z nyskiego szpitala nie zgadzają się na redukcję wynagrodzenia. Wspiera je powiatowa opozycja Krzysztof Strauchmann
Dyrekcja szpitala powiatowego w Nysie poinformowała urząd pracy o zamiarze przeprowadzenia zwolnienia grupowego. Pracę może stracić 50 pielęgniarek z wyższym wykształceniem i specjalizacją zawodową. To ciąg dalszy sporu płacowego z tą grupą. Pielęgniarski nie godzą się na obniżki wynagrodzeń.

Na ostatnim spotkaniu ze związkami zawodowymi dyrekcja ZOZ w Nysie zapowiedziała, że od 2 stycznia część personelu pielęgniarsko – położniczego otrzyma umowy zmieniające warunki pracy i płacy. Jednocześnie ZOZ zawiadomił Powiaty Urząd Pracy o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych. Chodzi o grupę 50 pielęgniarek i położnych (na 350 pracujących w szpitalu), które posiadają specjalizację zawodową oraz skończyły studia i uzyskały dyplom magisterski.

Poprzedni dyrektor ZOZ Norbert Krajczy wszystkim takim pielęgniarkom przyznawał zaszeregowanie do najwyższej grupy płacowej. Obecny pełniący obowiązki dyrektora Jerzy Hajduga chce to konsekwentnie zmienić, aby najwyższe pensje płacić tylko na tych stanowiskach, gdzie szpital tego wymaga. Pozostałym zamierza obniżyć płace o ok. 1,8 tysiąca złotych miesięcznie.

- Wszystkie solidarnie nie zgadzamy się na obniżkę wynagrodzenia. Tymczasem dyrektor zapowiedział, że jeśli nie podpiszemy nowej umowy, to będą wręczane nam wypowiedzenia pracy – opowiadają pielęgniarki „magisterki” z szpitala powiatowego w Nysie. – Żaden związek nie zgodził się na te propozycje.

- Ja jestem gotowa szukać pracy w innym miejscu. Mogę dojeżdżać parę kilometrów dalej, ale tu mieszkam, tu pracuję, tu nabrałam doświadczenia zawodowego, dlatego chcę pracować na miejscu – mówi Izabela Bielecka z Oddziału Intensywnej Terapii.

- Mam 30 lat pracy, systematycznie się kształciłam, specjalizację zrobiłam 25 lat temu. Nie zrobiłam tego teraz. Czuję się pokrzywdzona – dodaje kolejna z pielęgniarek.

Jeśli ostatecznie dojdzie do zwolnień, to za kilka miesięcy szpital może stracić 15 procent personelu pielęgniarskiego. Dyrektor ZOZ Jerzy Hajduga nie odpowiedział jednak na pytanie co wtedy? Czy w Nysie trzeba będzie ograniczać pracę któregoś z 15 oddziałów szpitalnych?

- Nie jest moim celem, aby odeszła choćby jedna pielęgniarka. Póki co to hipotetyczna sytuacja. Mamy jeszcze czas na dojść do porozumienia– komentuje Jerzy Hajduga.

Szpital w finansowych tarapatach

Szpital w Nysie, który przez lata miał bardzo dobrą i stabilną sytuację finansową, od ponad roku wpadł w tarapaty. Jako ich przyczynę dyrekcja podaje inflację, coraz wyższe koszty, za którymi nie nadąża wzrost kontraktu z NFZ. To zmusza dyrekcję do szukania oszczędności. Kolejnym argumentem za ujednoliceniem wynagrodzeń pielęgniarek są rosnące animozje w tym środowisku. Niezadowolone są panie bez magisterki, które wykonują identyczna pracę za mniejsze pieniądze.

Z protestującymi pielęgniarkami z szpitala w Nysie solidaryzuje się powiatowa opozycja (Koalicja Obywatelska i lewicowy klub radnych Razem dla Powiatu). Opozycja złożyła wniosek o odwołanie starosty Andrzeja Kruczkiewicza (PiS), który wspiera dyrektora Hajdugę.

- Żądamy od starosty aby zmusił dyrektora, do odstąpienia od tej procedury – mówi Daniel Palimąka, radny KO. - A jeśli tego nie potrafi, to może skrócić sobie i powiatowi męczarnie i podać się do dymisji. Nie rozumiemy ruchów, które nastąpiły. Obecna większość parlamentarna odmroziła projekt ustawy mówiący o uposażeniach pielęgniarek.

- Czekam na decyzje nowego rządu. Liczę, że zgodnie z zapowiedziami pojawią się duże pieniądze, które zaspokoją roszczenia pielęgniarek – odpowiada na to dyrektor szpitala Jerzy Hajduga. - I nie tylko tej grupy zarabiającej najlepiej. Z drugiej strony jest w Nysie ok. 250 pielęgniarek, które wykonują bardzo podobną pracę, a nie mają tytułu magistra. Bardziej obawiam się pozwów o nierówne traktowanie z ich strony. A to może oznaczać dla szpitala dużo większe koszty.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Testy krwi prognozują ryzyko zawału serca

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na nysa.naszemiasto.pl Nasze Miasto