Dziupla z kradzionymi autami w Nysie. Oskarżeni się wahają, proces nie ruszył

Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann
Archiwum
Kilkanaście tomów akt, kilkunastu świadków do przesłuchania. W nyskim sądzie miał dziś ruszyć proces czwórki oskarżonych o paserstwo kradzionych, luksusowych aut. Nie ruszył, bo obrońcy rozważają dobrowolne poddanie się karze.

Oskarżeni prowadzili w Nysie, w hali wynajmowanej na terenie dawnej Fabryki Samochodów Dostawczych, warsztat mechaniki samochodowej. Justyna B. miała też komis samochodowy. Przez ich ręce przewijało się bardzo dużo różnych samochodów.

W 2019 roku policja weszła do hali w FSD i znalazła w niej samochody kradzione w całej Polsce w 2018 i 2019 roku. Były to luksusowe i drogie auta marki BMW, Mercedes czy Audi.

Niektóre przekraczały 500 tysięcy złotych wartości, a rekordowy był wart 600 tysięcy. W nyskiej dziupli były rozbierane na części, które sprzedawano lub wykorzystywano do naprawy innych samochodów.

W trakcie śledztwa, nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Opolu, sprawdzono także inne samochody, które wcześniej przeszły przez ręce podejrzanych. Ujawniono między innymi przypadek auta, w którym wymieniono tabliczki fabryczne z numerami VIN na tabliczki z innego, legalnego choć uszkodzonego pojazdu, po czym sprzedano go jako legalny.

Podróbka tabliczek była tak dobra, że potwierdziły to dopiero specjalistyczne badania. W kolejnym BMW wymieniono fotele na skórzane, pochodzące z kradzionego wozu, aby podnieść jego wartość na wtórnym rynku.

- Oskarżeni organizowali dostawy kradzionych aut do Nysy, uczestniczyli w ich demontażu lub legalizacji, szukali nowych nabywców – mówi prokurator Paweł Juszczak z Prokuratury Okręgowej w Opolu. - Jest wśród nich też młody mechanik, który w warsztacie dokonywał fizycznej rozbiórki i demontażu części. Ujawniliśmy także przypadki podrabiania dokumentacji rejestracyjnej innych samochodów, także legalnych.

Część skradzionych aut udało się odzyskać, ale część przepadła, albo udało się odnaleźć tylko ich pozostałości. Fundusze leasingowe oraz osoby prywatne, które były ich właścicielami, wystąpiły do sądu o zasądzenie obowiązku naprawienia szkody.

Z czwórki oskarżonych w śledztwie tylko jeden przyznał się do części zarzutów. Na wstępnym posiedzeniu w sądzie ich obrońcy nie wykluczyli jednak możliwości dobrowolnego poddania się karze i poprosili sąd o czas na przeprowadzenie negocjacji z prokuraturą. Sąd przesunął rozpoczęcie rozprawy na grudzień.

Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży części aut, znalezionych w nyskiej dziupli. Podejrzanych udało się zatrzymać i wysłać do aresztów. Tamtejsza grupa specjalizowała się w kradzieżach mercedesów benz i tylko część z ich łupów trafiła do Nysy.

Były poseł PO przechodzi do Hołowni

Wideo

Materiał oryginalny: Dziupla z kradzionymi autami w Nysie. Oskarżeni się wahają, proces nie ruszył - Nowa Trybuna Opolska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie